Civitas Christiana

Oddział Okręgowy we Wrocławiu

„W kręgu pytań o początek wszechświata”

Czy wiara ogłupia ludzi? Czy człowiek wierzący to istota bazująca jedynie na iluzji?
Czy tylko nauka wyjaśnia początek świata? A może nie warto przywoływać Boga by pojąć dlaczego wszechświat istnieje?

Coraz częstym zjawiskiem występującym we współczesnym świecie, jest pojęcie nowego ateizmu. W ramach tego pojęcia wyrażane są idee wyznające pogląd, iż „religii nie powinno się tolerować, lecz należy jej przeciwdziałać, krytykować i poddać racjonalnej argumentacji wszędzie tam, gdzie sięgają jej wpływy. ”Przedstawicielem środowiska pisarzy-ateistów jest chociażby Richard Dawkins, który w swojej książce The God Delusion, opisuje człowieka wierzącego jako postać straconą, zmierzającą do samobójstwa w wyniku wiary w iluzję.

Brytyjski uczony, astrofizyk Stephen Hawking, zasłynął wśród nowych ateistów swoimi teoriami, iż „powstanie wszechświata można wyjaśnić prawami fizyki bez odwoływania się do cudów lub bożych interwencji”. „Osoba, która wiele uzyskała w swojej dziedzinie, zapomina, że kompetencje mają swoje granice, i że warto być bardziej powściągliwym w dziedzinie, która nie należy do pola jego fachowości” – tak rozpoczął swoje wystąpienie ks. bp Andrzej Siemieniewski, goszcząc, kolejny już raz, we wrocławskim oddziale Stowarzyszenia z wyśmienitym wykładem poświęconym problemowi sporów o początek wszechświata.

Ksiądz biskup zajął się antywizją stworzenia świata Stephena Hawkinga, ukazaną w filmie dokumentalnym pt. Did God create a universe, gdzie ukazany został obraz ciemnoty, obraz prymitywnego średniowiecznego ludu. Ów film może i jest o podłożu teologicznym lub filozoficznym z racji zawartego w tytule pytania, jednakże, w rzeczywistości, mamy tu do czynienia ze swego rodzaju pułapką, która ludzi nieświadomych, nie mających potrzeby zdobycia informacji o prawdziwości zawartych tam tez, umacnia w przeświadczeniu o słuszności swoich racji a tym samym o braku potrzeby dotarcia do prawdy.

W jaki sposób została sformułowana odpowiedź dla tzw. zwykłych ludzi? Film zaczyna się od scen ze starożytnej Grecji. Starożytni filozofowie greccy, stawiający pytania jakiego kształtu jest ziemia, jakich rozmiarów jest kosmos, jak daleko jest do słońca. Drugi etap tej intelektualnej przygody to kolaps, czyli załamanie wiedzy pod hasłem średniowiecza. Obraz Wikingów, zaskoczonych chwilą zaćmienia słońca i szukających wytłumaczenia, dla tego co się dzieje, jakoby zaćmienie jest efektem połknięcie słońca przez boga-wilka. Następnie przechodzi do bardziej szczęśliwych czasów, do Galileusza, do upowszechnienia się teorii naukowej Newtona, Einsteina. W tym momencie głos narratora, samego Hawkinga, podkreśla, że kiedy myśl religijna topnieje, myśl astronomiczno-fizyczno-techniczna zaczyna się rozwijać i człowiek uzyskuje w ten sposób wolność intelektualną. Osią dramatu filmu jest napięcie między religią a nauką. Religia występuje jeszcze w dwóch odsłonach, w postaci średniowiecznego Papieża Jana XXI , który rzekomo czuł się zagrożony ideą praw przyrody, iż ogłosił, że są one herezją, oraz samego Jana Pawła II, który występuje w kontekście wspomnianego przez Hawkinga spotkania, gdzie podczas konferencji nt. kosmologii i późniejszej audiencji, Ojciec św. Miał powiedzieć, że badanie jak działa wszechświat jest w porządku ale nie powinniśmy stawiać pytań o jego początek gdyż jest to dziełem Boga. Oczywiście średnio rozeznany w historii kościoła człowiek instynktownie czuje, że tak przedstawione fakty nie odpowiadają realiom. Każdy znający się na średniowieczu wie, że idea praw przyrody, którą jakoby miał potępiać sam Papież, jest absurdalna. Tak jak współcześnie papieże w swej nauce nie zabraniają stawiania naukowych, choćby mocno granicznych pytań.

W głównej części swego wystąpienia ksiądz Biskup zanalizował poszczególne tezy Hawkinga, odnośnie jego wizji powstania świata. Na pytanie dlaczego istnieje raczej coś niż nic, Hawking odpowiada w swojej publikacji pt. The Grand Design, w następujący sposób: „powodem dlaczego istnieje raczej coś niż nic i powodem dla którego istnieje świat i dlaczego istniejemy my, jest spontaniczne istnienie.” Pisze dodatkowo: „skoro istnieją takie prawa jak grawitacja to wszechświat może powstać i powstaje z niczego, nie ma co przywoływać Boga, aby wystrzelił fajerwerki i wprawił wszechświat w ruch.” Jest to teza, którą Hawking najczęściej używa jako swoistego łomu do wyjaśniania swego światopoglądu, którego fundamentem jest założenie, że wszechświat powstał z niczego. Utrzymywał, że wszechświaty będą spontanicznie powstawać z niczego, a to na którym wszechświecie się znajdziemy to jedynie kwestia przypadku.

Odnośnie tezy Hawkinga „ponieważ jest prawo grawitacji, to wszechświat może stworzyć się z niczego”, prof. John Lennox, kolega po fachu, sformułował odpowiedź w trzech zdaniach. Przyjrzał się tej tezie i wykazał dwie sprzeczności. Po pierwsze, jeśli coś jest, to mamy do czynienia z czymś, zatem istnienie praw grawitacji jest czymś. Więc sformułowanie, że wszechświat stworzył się z niczego jest błędnym. Natomiast drugi błędny tok myślenia polega na tym, iż istnienie wszechświata wydaje się być poprzedzone jakimś aktem wszechświata, który staje się sam siebie stwarzający. Wygląda więc na to, że byt uprzedza sam siebie aktem działania, które polega na stworzeniu samego siebie.

Nasz gość wskazał, iż w polemice z tymi tezami bardzo ciekawe i twórcze może być zaglądanie do tez wydawało by się starych i mocno pokrytych kurzem Ojców i Doktorów Kościoła, którzy metodą logiczną nie znając ateizmu w jego XXI wersji zdają się dawać odpowiedź na dzisiejsze zarzuty.

Dla współczesnego człowieka ciekawym ćwiczeniem intelektualnym może być np. przegląd pism św. Augustyna, czy św. Tomasza, którzy uważali, że czas jest rzeczywistością skończoną, liczba lat, godzin czy sekund jest ograniczona. Czas się zaczął i czas się skończy. Podobnie uważali, że przestrzeń jest czymś ograniczona i wcale nie jest tak, że przestrzeń miałaby ciągnąć się bez końca. Arystoteles w „Fizyce”, stawia i rozwiązuje pewien problem. Kosmos to ziemia, słońce, księżyc i różne obiekty kosmiczne, rozmieszczone na sferach, a wraz z ostatnią sferą kończy się przestrzeń i poza jej granicą nie ma nic, ani czasu, ani przestrzeni, ani żadnego miejsca. Człowiek XXI wieku uważa, że przy takim obrazie kosmosu musi być coś dalej, czyni tak ze strachu przed samotnością i ewentualnym brakiem Boga, którego istnieniu jednocześnie chciałby zaprzeczyć.

Czymś zatrważającym wydaje się, że człowiek współczesny, naukowiec, prezentuje taką wizję świata, karmiąc nią miliony ludzi, nie zdających sobie sprawy z podstępu i manipulacji. Jednocześnie buduje on fałszywą relację między wiarą a nauką. Zbudowany tą metoda stereotyp powoduje, że ludzie ulegający ułudzie nowego ateizmu, nie odczuwają potrzeby by zainteresować się jak było w rzeczywistości, zadowalając się pseudooczywistościami.

Estera Ryczek

Kategoria: Teksty

Komentarze są zablokowane.